1- jazda Weronika cz.1 to nie takie straszne Kursant Wrocław




Pierwsza jazda Pani Weroniki .Nigdy nie jeździła . Jak widać w następnych odcinkach bardzo dobrze sobie radzi z nauka jazdy.Nie każda osoba ma zdolności do prowadzenia pojazdu.Pamiętaj wśród twoich znajomych są osoby które nie m ... Oglądalność i zainteresowanie: 456708, czas trwania 5m 43s, otrzymana ocena 3991, reakcje 259.
Komentarze:

- yhy
okej
- Gdzie FranciszEK!!!
- Łoo zazdroszczę gościowi..
- Ludzie wytłumaczcie mi kto to Pan Franciszek bo nie wiem XD
- Też by mi słów zabrakło przy tak pięknej dziewczynie :)
- Tu więcej byście też znaleźli leczenie kanałowe, dentaspa.pl, doczytać i zobaczyć warto.
- Wszystko ok super wyjaśnienie przez instruktora ale mnie dobiło to że połowa tych dziewczyn chcą pokazać jakie one mądre są i umieją ogarnąć system to takie sztuczne i tylko na pozór jak się instruktor pyta to odpowiedź yhy yhy przede wszystkim moja wskazowka słuchać jeszcze raz słuchać a nie podlizywać się że odrazu wszystko kumamy bo guzik tak naprawdę umiemy pokory trochę i dyscypliny a ostre słowa nauka nam dadzą kopa pozdrawiam
- Eee panie instruktor gdzie ta rączka lata!
- Nogi okej, nogi są okej 😂
- 0:02 Pan Franciszek drifty robi
- 👌 pozdrawiam 🍀
- Sam jesteś szeroką tusza xD nie obrażaj Pan my jesteśmy Pancerni xD haha
- Szczerze mówiąc wszystkie te komentarze to to czego się najbardziej obawiam po pierwszych jazdach, więc kurwa dzięki XD Faceci są żałośni.
- TO ja mam jutro pierwsze jazdy, nic nie umiem a mam wyjechac w miasto xD
- GDZIE JEST FRANCISZEK?!!!!!!!!!!!!!!!!
- dajcie ig tej weroniki 8)
- Ma ktoś insta ?
- ja się bardziej na kursantce skupiłem niż na lekcjach..
- można namiary na Weronikę?
- Tak sobie myślę, że bycie instruktorem to łatwy sposób na znalezienie fajnej laski, same młode 18ski, cały czas nowe - do wyboru do koloru :D i przede wszystkim to nie pierwsza lepsza impreza na której 50% dziewczyn to patologia.
- Aż przypomniał się mój pierwszy raz kilka lat temu. Nigdy nie jeździłem wcześniej samochodem. Zapisałem się na kurs prawa jazdy. Przechodziłem teorię i nadszedł czas na pierwsze jazdy praktyczne.

Jak co tydzień w weekendy z ojcem jeździliśmy na wioskę. Pierwszą jazdę miałem w poniedziałek, a więc zaraz po weekendzie. I ojciec mówi: To co? Jedziemy? Ja odpowiedziałem: Przydałoby się, żeby wstydu później nie było.

Tak się złożyło, że akurat przyjechaliśmy Citroënem Jumperem DMC 3490 kg. Nie było wyboru. Pierwsza moja indywidualna jazda była takim pojazdem. Ojciec wyjechał samochodem do lasu i nadszedł czas na zamianę miejscami.

Otworzyłem drzwi od strony kierowcy. Zadarłem nogę, żeby wspiąc się na fotel. Usiadłem. Zapiąłem pas bezpieczeństwa. Nogi trzęsły mi się jak packi ośmiornicy. Ojciec tłumaczył, co robić po kolei. Wcisnąłem sprzęgło. Wrzuciłem pierwszy bieg. Zwolniłem hamulec ręczny. Delikatnie uniosłem sprzęgło do góry, puszczając jednocześnie hamulec nożny. Samochód powoli ruszył. Nacisnąłem pedał gazu. Obroty wskoczyły na 4000 obrotów na minutę. Zmieniłem bieg o jeden wyższy. Powoli doturlaliśmy się sąsiedzniej wioski. A że nie było jakiejś szerokiej drogi do nawrotki, bo przecież jechaliśmy przez las, trzeba było wykorzystać wjazd do czyjejś posesji. Mi już nogi zwiędły do tych wszystkich emocjach i mówię, żeby mi zawrócił. Nie chciał. Sam zawracałem. Mi już ciemno pod oczami sie zrobiło. Wjechałem na wjazd do czyjejś posesji. Wjechać jak wjechać, dość łatwo, ale jak wyjechać, jak wąska droga, a samochód długi? Powoli z pomocą czujników udało się cofnąć. Wyjechaliśmy w drogę powrotną. Do domu już ojciec dojechał, bo już na naszym podwórku jest dosyć ciasno jak na ten pojazd.

Nastęonego dnia po tych traumatycznych przeżyciach instruktor pyta się: jeździłeś? Odpowiadam: tak, ale... A on na to: no to super. Po godzinie wstępu i omówieniu egzaminacyjnej Toyoty Yaris wyjechaliśmy na drogę publiczną. Zupełnie inne odczucia, bo do tego doszedł ruch innych uczestników ruchu.

Wyjechałem na drogę. Skręciłem w prawo na pierwszym skrzyżowaniu. Była droga dwujezdniowa o trzech pasach ruchu w każdym kierunku jazdy oddzielona pasem zieleni. Dopuszczalna prędkość 70 km/h. Jadę 30 km/h skrajnym prawym pasem, na której znajdował się jeden przystanek autobusowy. Ja cały zestresowany zatrzymałem się za autobusem stojącym na przystanku. Autobus ruszył, a ja za nim. Następnie dwukrotnie ponownie skręciłem w prawo i dojechałem do bazy.

Teraz to miło powspominać swoje pierwsze jazdy. Teraz tym samochodem to po mieście nawet się parkuje, ale kijowo, bo prostopadle, to w przeciętnym stanowisku jest za szeroki. Długość inna sprawa, bo zaparkujesz na takim parkingu i wystaje w 1/3 całej swojej długości.